Gdybym był postacią wyjęta z RPG, to moja statystyka "SAMOPOCZUCIE" po dzisiejszych wydarzeniach (a raczej ich braku) poleciałaby na łeb na szyję. Ale od początku...
Wstaję rano, z błogą świadomoością że zrealizuję mój plan na dziś ( tak, kolejna nowość, Zitz układa swój "plan dnia" :). Zakłada on załatwienie pewnej niedokończonej sprawy z dnia wczorajszego. Mianowicie pewna osoba miała zaszczycić mnie swą obecnością w godzinach 10-11 (gdyż dnia poprzedniego jej wizyta do skutku nie doszła, oczywiście jakiekolwiek wyjaśnienia otrzymałem po fakcie). Nic takiego jednak nie miało miejsca. Dalej: żadnego smsa, maila, tudzież najpospolitszego w świecie telefonu z wyjaśnieniami. Absolutnie nic.
Nic też ( prawie) nie zrobiłem, czekając mimo wszystko na nią. Czekałem ile mogłem, ale zarabiać trzeba więc po 13:00 wyszedłem do pracy. A tam ( po tygodniowej przerwie) przywitała mnie diaboliczna maszyna TDS450. Ten wielki, zacofany kloc przywędrował do nas z głównego punktu zastępując zarazem swoją młodszą siostrę TDS600. Cóż...Potwierdza się tylko znana wybranym prawda, iż gustuję w małolatach ;)
Pracując ( i karmiąc Niszczarkę-chan stratami z OCE450) myślałem dużo. Głównie o tym czemu TO nie może się skończyć po mojej myśli: szybko i sprawnie. Czemu ciągle jest coś, co zmusza mnie do nawiązania z nią kontaktu...
Myślałem i myślałem, nie mogąc się na niczym skupić. Każda wibracja mojego komórczaka wywoływała u mnie dreszcze ;). Oczekiwałem. SMSa. Telefonu... Czegokolwiek, co mogłoby odpowiedzieć na pytanie "Czemu?".W końcu nie wytrzymałem. Przed 19:00 sam zadzwoniłem do jej domu wiedząc co mnie może spotkać ( ale to już nie miało dla mnie żadnego znaczenia). Odebrała ona. Dopytałem się czy to napewno ONA ( a nie jej zła siostra bliźniaczka, z którą miałem do czynienia w ciągu ostatniego tygodnia). Potwierdziła ( skłamała). Na pytanie czy ma coś do powiedzenia usłyszałem, ze spała do 17:00. Przy czym powiedziała to z - charakterystyczną dla siebie i rozbrajająca mnie - łatwością.
Nic więcej nie usłyszałem. Wróciłem do pracy. Z pracy do domu. I nic. W dobie internetu: żadnego maila, czy wiadomości na GG. Nic. Bo...po co?
...
Witam :) Chyba wszyscy moi znajomi zdążyli już zauważyć że wiążę z rokiem 2008 wiele nadziei ( a tym bliższym mojemu sercu uchyliłem rąbka tajemnicy :). W każdym bądź razie mam parę postanowień, z czego niektóre zrealizowałem już w poprzednim roku ( tu dodam - z zaskakującą nawet mnie samego łatwością). By poznać odpowiedź na pytanie "Czy mi się udało?" będę musiał jeszcze poczekać, ale efekty zmiany mojego stylu życia zauważy pewnie wielu z Was.
Ok, krótko o sylwku z którego przed chwilą wróciłem: był naprawdę fajny :). Właśnie czegoś takiego potrzebowałem po ostatnich dniach, które-delikatnie mówiąc-nie mogę uznać za udane. Na samym początku podziękowania dla Henrego, nie tylko za dobrą zabawę i udostępnienie wszystkiego, ale także za cierpliwość do nie ( moja niedzielna wizyta na mangowych, a potem krótka acz konkretna rozmowa na GG ). Dziękuję też reszcie wariatów za to że byli po prostu sobą. O ile po części nich mogłem się spodziewać tekstów pokroju "Popraw sobie symetrię biustu bo..." i "Twoja stara ( tu wstaw jedną z około 100 propozycji jakie padły) to niektóre osoby mnie miło zaskoczyły. Wychodzi na to że po prostu ludzi nie znałem dobrze i powinienem zawrzeć parę nowych znajomości.
Reasumując: miałem ciężkie chwile ale minęły ( mam nadzieję że bezpowrotnie). Może być tylko lepiej ^^v . WIERZę W TO.
Witam na moim skromnym ( i jakże ziomalskim XD) blogu :). Tak, Zitz zwariował na starość i założył bloga. Czemu właściwie? Ano bo... znajomym pozazdrościłem, happy ;)? Poza tym sporo już się dzieje w moim życiu ( niestety o wszystkim nie będę pisać, chętnych na ploty zapraszam na GG ;) i nie jest ono takie monotonne jakoby mogło mi się wydawać. Potwierdza to pewne zdarzenie na wczorajszym weselu ( ha! zdjęcia nawet są ) o którym jednak nie będę się rozpisywał...
(...)
Tak w ogóle postaram się nie rozpisywać... Tak więc kończę na dzisiaj, jutro-chyba nie powinno nikogo dziwić- znajdą się noworoczne postanowienia :)
I tyle...
P.S. Cookie poproszona o jakiś z jej licznych opisów GG ( na potrzeby zamknięcia niniejszego wpisu) wysłała: